komunizm

„Mała Moskwa”, czyli i Ruscy są ludzie

Nie widziałem wszystkich filmów, prezentowanych na festiwalu w Gdyni AD 2008, więc trudno mi ocenić, czy uhonorowana główną nagrodą „Mała Moskwa” to rzeczywiście najlepszy z nich. Mam wszakże niejakie wątpliwości, czy w moim prywatnym rankingu pokonałaby choćby takie „Cztery noce z Anną”.

Akcja filmu toczy się na przełomie lat 1967/1968 w Legnicy, zwanej wówczas „małą Moskwą” ze względu na stacjonujący tam największy garnizon wojsk sowieckich w Europie Wschodniej. W czasach PRL-u liczba żołnierzy Armii Czerwonej wraz z ich rodzinami stanowiła w tym mieście niekiedy blisko połowę ludności. W takim właśnie kontekście historyczno-politycznym osadził Waldemar Krzystek, luźno opartą na faktach, opowieść o romansie żony rosyjskiego pilota z młodym polskim oficerem. W rezultacie powstał sprawnie zrealizowany melodramat, który – zwłaszcza żeńskiej części widowni – może wycisnąć z oka niejedną łzę. (więcej…)

Reklamy

„Yodok Stories”, czyli w dolinie beznadziei i rozpaczy

Najpierw była „Defilada” – wybitny, wielokrotnie nagradzany film dokumentalny, zrealizowany przez Andrzeja Fidyka podczas obchodów czterdziestej rocznicy istnienia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Uroczystości zbiegły się w czasie z olimpiadą w Seulu w Korei Południowej. Władze komunistyczne postawiły więc sobie za cel, by ich święto przyćmiło rozmachem i siłą wyrazu igrzyska u kapitalistycznego sąsiada.

Zrealizowane przez Fidyka dwadzieścia lat później „Yodok Stories” rozpoczynają się od kilkuminutowej sekwencji, ukazującej fragmenty ówczesnego przedstawienia na stadionie w Phenianie. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, którzy przygotowywali się do niego przez pół roku, ćwicząc codziennie od świtu do nocy. Nie chodzili nawet do szkoły. Efekt? Sam Fidyk, komentując z offu ten niesamowity show, mówi o fenomenalnie wyreżyserowanym spektaklu. Trudno się z nim nie zgodzić. Czy nagi przymus i terror wystarczy, by osiągnąć taki rezultat? (więcej…)