Jak zostałem człowiekiem cywilizowanym cz.2 – „Baba Yetu” i inni


          

                                                                                                „Get civilized!”

                                                                                                             (Sid Meier)

                                                                                                    

           …a źródłem owej nadziei była… piosenka towarzysząca „ładowaniu się” gry. 🙂 Do tej pory byłem raczej przyzwyczajony, że inauguracji wirtualnej rozgrywki towarzyszą brzmienia symfoniczne, najczęściej patetyczne, mroczne lub dziarskie (lub wszystkie razem, z przewagą jednego z elementów). Tymczasem podczas inicjacji „Civilization IV” w moich słuchawkach rozległy się dźwięki, które mógłbym określić jako „gospelowo-etniczne”, w których czuło się gorący oddech sawanny. O dziwo nie odnalazłem w nich ani mroku, ani dziarskości, a patosu ledwie szczyptę. Zamiast tego pojawił się nastrój radości i kojącego, emocjonalnego ciepła. „Skoro tak zaczyna się gra, to moim ludzikom chyba nic nie grozi. Przynajmniej nie od razu” – pomyślałem sobie i rzeczywistość to potwierdziła. Założyłem pierwsze miasto, a zwiadowcy i wojownicy przez dłuższy czas spokojnie przeszukiwali okolicę, odkrywając złoża cennych dóbr konsumpcyjnych i mineralnych, tudzież wioski tubylców, którzy ofiarowywali mojej dziewiczej cywilizacji rozmaite „bonusy”. Pojawiające się sporadycznie dzikie zwierzęta nie stanowiły większego problemu (z wyjątkiem niedźwiedzi, ale i na nie z czasem znalazłem sposób). Przynajmniej na tym poziomie trudności, na jakim wówczas grałem. 🙂

             Wracając do inauguracyjnej piosenki… Z biegiem czasu moja znajomość gry i fascynacja nią rosła. Kupiłem dodatek „Beyond the Sword” (jeszcze o nim tutaj będzie), ściągnąłem kilka „modów” z sieci (też będzie, oj będzie…). Wiele z nich zaczynała się innym motywem muzycznym niż tzw. vanilla (tzn. podstawowa wersja gry, swoją drogą do dziś nie rozumiem, skąd taka właśnie nazwa, i dlaczego „vanilla”, a nie np. „tortilla” albo „mozzarella”). Z lekkim zdziwieniem zauważyłem, że odczuwam z tego powodu niejaki dyskomfort. Co z kolei skłoniło mnie do zawarcia bliższej znajomości z „waniliową” piosenką. Efekty owej znajomości wprawiły mnie w osłupienie…

             Okazało się bowiem, że utwór nosi tytuł „Baba Yetu”, co w języku suahili oznacza… „Ojcze nasz”, zaś tekst piosenki stanowią słowa najważniejszej chrześcijańskiej modlitwy, której nauczył ludzi sam Chrystus. Istnieją tysiące gier komputerowych, ale żeby któraś z nich zaczynała się modlitwą? No, no… Przez chwilę przebiegło mi nawet przez myśl, że być może Niebiosa specjalnie z tego powodu pobłogosławiły twórcom „Civilization IV”, gdyż sprzedała się ona – o ile mnie pamięć nie myli – w nakładzie ok. 6 milionów egzemplarzy, co jak na grę komputerową jest wynikiem fenomenalnym, zaś w wypadku gry strategicznej fenomenalnym do kwadratu, a być może nawet do sześcianu (dla porównania – egzemplarzy bardzo oczekiwanej „Civilization V” sprzedano do dziś „zaledwie” 600 tys.). Piszę to trochę półżartem, ale w sumie kto wie, jak tam było…

             Twórcą piosenki jest amerykański kompozytor o azjatyckich korzeniach Christopher Tin. W 2005 roku dzielił on pokój z Sorenem Johnsonem, projektantem gier komputerowych, pracującym dla firmy Sida Meiera Firaxis Games. Pewnego dnia Johnson poprosił swego kolegę o napisanie motywu muzycznego dla powstającej właśnie gry „Civilization IV”. Taka jest geneza kompozycji „Baba Yetu”. Szybko zdobyła sobie ona rzesze fanów na całym świecie. W sieci można znaleźć wiele świadectw amatorów wirtualnej rozrywki, którzy po raz pierwszy w życiu z przyjemnością wysłuchali do końca motywu muzycznego rozpoczynającego grę komputerową. Zwykle bowiem w tym miejscu klika się lewym przyciskiem myszki albo naciska „Esc.”, by jak najszybciej zacząć rozgrywkę.

             Na tym wszakże nie koniec. „Baba Yetu” znalazła się też na debiutanckiej płycie Tina, zatytułowanej „Calling All Dawns” (2009), której sporych fragmentów można za darmo posłuchać na stronie internetowej kompozytora. Zdecydowanie polecam! (całą płytę też :-)).

             Prawdziwa „bomba” wybuchła jednak w lutym bieżącego roku, kiedy to – po raz pierwszy w historii – przyznano nagrodę Grammy dla motywu muzycznego z gry komputerowej. Otrzymała ją rzecz jasna bohaterka niniejszego tekstu w kategorii „Best Instrumental Arrangement Accompanying Vocalists” (płytę „Calling All Dawns” również wyróżniono, tyle że w kategorii „Best Classical Crossover Album”).

             Na koniec jeszcze dwa słowa o zawartych w tytule niniejszego wpisu słowach „i inni”. Odnoszą się one do całej zawartości „soundtracku” gry „Civilization IV”, który jest – moim skromnym zdaniem – pozytywnym przykładem tego, co Antonina Kłoskowska nazywała „homogenizacją kultury” (czyli niejako ujednoliceniem dzieł z różnych poziomów kultury w obrębie jednego przekazu). Mało kto wie, że prorokiem, a zarazem piewcą homogenizacji był nie kto inny, tylko Adam Mickiewicz, kiedy na kartach „Pana Tadeusza” tęsknie marzył: „O gdybym kiedy dożył tej pociechy, żeby te księgi trafiły pod strzechy”. Niestety, za jego czasów znano jedynie gry karciane i towarzyskie (w tych drugich mistrzynią była Telimena). O twardych dyskach i kartach graficznych nikomu się jeszcze wtedy nie śniło. 🙂

             W wypadku „Civilization IV” mamy moim zdaniem do czynienia z tzw. homogenizacją mechaniczną, charakteryzującą się tym, że utwory „kultury wysokiej” przenosi się do „masowych środków komunikowania” w nienaruszonej postaci. Uważam, że („uważam rze”?) bardzo popularną grę komputerową spokojnie można uznać za „masowy środek komunikowania” (choćby przez tzw. multiplayer i subkulturę fanów, która się wokół gry wytwarza). Zatem warunki są spełnione. A reprezentanci „kultury wysokiej”? Jest ich bardzo dużo, choć każdy pojawia się rzecz jasna jedynie we fragmencie. Przykład pierwszy z brzegu – w toku gry zmieniają się epoki historyczne, a wraz z nimi podkład muzyczny. I tak w czasach średniowiecza z „offu” płyną m.in. mistyczne dźwięki „Miserere” Gregoria Allegriego, „Glorii” Antoine’a Brumela i „Missae Papae Marcelli” Palestriny, w okresie renesansu słyszymy m.in. „Koncerty Brandenburskie” i suity wiolonczelowe Bacha, potem następuje era przemysłowa (Beethoven, Brahms, Rimski-Korsakow…), aż wreszcie dochodzimy do „Modern Age”, gdzie już niepodzielnie rządzi „maksymalistyczny minimalista” John Adams. Purysta powie zapewne – „Profanacja!” A Romeus odpowie – „A może inicjacja!” Weźcie jednak poprawkę, że Romeus nie jest człowiekiem do końca poważnym. Co napisawszy, wklejam tekst na bloga i wychodzę z sieci, ale nie z komputera. Szykuje się bowiem wolny wieczór i zamierzam przez kilka następnych godzin pobyć Juliuszem Cezarem. Salut!

Reklamy

7 comments

  1. Piękna muza…. a wiesz z czym mnie się skojarzyła? Oglądałeś Battlestar Galactica? Sam koniec tego epickiego serialu, idealnie pasuje doń ta ścieżka, taaaaa od razu pomyślałam o korzeniach naszej Cywilizacji. Ps: Nie przejmuj się „profanacją” o ile Ciebie — rozwija. Jeszcze raz muza cudna, widziałam też klip z gry na yt z kosmosem w tle…. 😉 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Cześć Barbaro!

    Seriali nie oglądam od wielu lat. Żadnych. Ale zaintrygowałaś mnie tym „Battlestar…” Będę o nim pamiętał i w wolnej chwili chętnie rzucę okiem.

    Pozdrowienia

    R.

  3. Koniecznie. Nieskromnie powiem, że nawróciłam już na ten obraz (BSG) parę osób 😉 To taka cudna piguła, która łączy w sobie: sf, historię-mitologię, religioznawstwo, filozofię a przy tym, daje bardzo ciekawe zakończenie 😉 Także polecam, może i tobie się spodoba.

    Pozdrawiam once again 😉

  4. Na gry się nie „nawrócę” – mam inne nałogi, np. anime – ale chętnie czytam recenzje takie jak powyższa. Dziękuję za informację o „Baba Yetu”. Warto takie rzeczy wyszukiwać. Od siebie dodam, że ja z kolei wiele nawiązań do chrześcijaństwa znalazłem w świecie „Babilon 5” (chyba cztery „sezony” i kilka filmów pełnometrażowych). Może to tylko wrażenie, niewiele umiałbym teraz przytoczyć argumentów na jego poparcie, ale może nie było jednak całkiem mylne.

    Są też oczywiście insze inszości, na przykład film nawiązujący do prozy Lovecrafta. Ale ciekawe, że fanom się nie spodobał.

    @Anhelli
    Zacząłem oglądać Battlestar Galactica i jakoś utknąłem po koniec 1 serii. Niezła s-f, ale coś mnie tam irytuje.

  5. Anime? Też lubię, choć nie oglądałem dużo. Ale takiego Miyazakiego np. bardzo cenię. „Księżniczka Mononoke” i „Spirited Away. W krainie bogów” to świetne filmy. „Ruchomy zamek Hauru” też dobry, ale już jednak trochę wtórny. Największą siłą gier jest to, że samemu można w nich się stać częścią fabuły (i to w dodatku najważniejszą). Z kolei słabą stroną – że owe fabuły często są niezbyt wyszukane i stanowią jedynie pretekst do „nawalanki”. Jednak trafiają się całkiem niezłe. A te słabe można czasem uatrakcyjnić przy pomocy modów.

    1. Co do mojej niechęci do gier do moze część większej całości, czyli mojego trzymani sie na boku, zaszywania do jakiejś pustelni i ograniczania kontaktów. Ale, w sumie, to mało ważne. Potrafię przyjąc inny punkt widzenia.

      Co do anime. Oglądałeś rzeczy dobre i „grzeczne”, że tak powiem. Zwariowany świat anime to dużo więcej. Filmy ambitne,,”klimatyczne”, ale też sporo sieczki czy wręcz rzeczy dziwacznych lub paskudnych. A tak po cichu, miedzy nami, to podejrzewam, że największym źródłem mojej fascynacji jest ten Piotruś Pan we mnie, który odmówił zostania dorosłym.

  6. Jeszcze co do anime – widziałem „Appleseed”, fragmenty „Kowboja Bebopa” (chyba tak się to pisze) i jeszcze jakieś fragmenty sf z tego, co pamiętam. Wiem, że to kropla w morzu, a że preferuję :grzeczne” to chyba Cię nie dziwi. 🙂

    „A tak po cichu, między nami, to podejrzewam, że największym źródłem mojej fascynacji jest ten Piotruś Pan we mnie, który odmówił zostania dorosłym.” – i tu rozumiem Cię w 101 %. Ta odmowa to również niewielka, lecz stała i znacząca część mojej duszy. 🙂

Jako zwolennik dobrych obyczajów w tradycyjnym znaczeniu tego pojęcia, lojalnie uprzedzam, że komentarze zawierające wulgaryzmy, bluźnierstwa, treści obsceniczne, podsycające złe emocje lub mające na celu znieważenie jakiegokolwiek Gościa tego bloga albo jego gospodarza nie będą publikowane. Z góry dziękuję za zrozumienie.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s